OPOWIEŚCI ARCHAICZNEJ FARMACEUTKI – CZĘŚĆ 1
Na początku, w kwestii wyjaśnienia- jestem archaiczną farmaceutką. Z czasów, gdzie nie było reklam tego co sprzedaje apteka. Z czasów, gdzie pewne choroby wystarczyło „wyleżeć” i przechodziły. Z czasów gdzie można było przejść choroby wieku dziecięcego bez skrajnej paniki. Z czasów gdzie kobiety zachodziły w ciążę bez większych problemów, a mężczyźni do późnych lat byli seksualnie sprawni. Z czasów gdzie kobiety potrafiły urodzić bez dramatycznej medykalizacji. Z czasów gdzie pożywienie jeszcze odżywiało. Z czasów gdzie lekarstwo na przeziębienie, grypę, niestrawność, katar, kaszel można było znaleźć w każdej kuchni. Z czasów gdzie ludzie, nie byli tak bardzo przestraszeni, aby bezrefleksyjnie oddawać swoje zdrowie w ręce innych. Z czasów, gdzie ludzie nie byli tak wygodni, aby uwierzyć, że swoje problemy rozwiążą jedną tabletką.
Jestem archaiczną farmaceutką. Z czasów sprzed nastaniem Wielkiej Farmacji. I taką pozostanę. Zwróconą do natury. Znającą leczniczą moc jedzenia. Znającą leczniczą moc ziół. Będącą w szacunku do korzeni medycyny. Pomagającą całemu człowiekowi, nie jego „chorującej” części. Uczącej dbać o zdrowie, nie mamiącej obietnicą cudownego leku. Uświadamiającej, że nie można wyzdrowieć, prowadząc takie samo życie, które do choroby doprowadziło.
Efekty są. Jednak nie każdemu ze mną po drodze. Wygodniej jest patrzeć na chorobę jak na nieszczęśliwy przypadek, niż wziąć odpowiedzialność za swoje zdrowie.
Jak dobrze jest uwierzyć, że: po co tracić czas na ból głowy- zażywasz tabletkę i już- biegniesz uśmiechnięta i radosna, do pracy, na randkę, pobawić się z dzieckiem; grypa, przeziębienie- zwalczysz z potrójną siłą w jeden dzień i…. jedziesz na narty- silna, witalna, w formie.
I to całe „dobrodziejstwo” dostępne od ręki, za drobną opłatą, bez ryzyka, bez konsekwencji. Sama skuteczność i wymarzony efekt. Że początkowo opłata niewygórowana nie czujesz zagrożenia. Ale z biegiem lat, gdy nauczono Cię być pacjentem „pełną gębą”, cena rośnie.
Tymczasem jest to pułapka. Wypływ gotówki z kieszeni, który często niezauważalnie staje się obowiązkowym punktem budżetu domowego to tak naprawdę wierzchołek góry lodowej.
Bezrefleksyjne podejście do własnego zdrowia „dziurawi” zdolność postrzegania i przytomność na wielu poziomach.
Ślepo wierząc w siłę tabletek:
Przez kilkanaście lat pracy w aptece, nie spotkałam pacjenta, który by radośnie krzyknął:„Wyzdrowiałem”, „Dzisiaj przestaję, zażywać swoje leki”. Było wręcz przeciwnie.
Dlatego zachęcam Cię do nauczenia się dialogu z sobą. Do podjęcia decyzji jak chcesz dbać o siebie. Do słuchania ciała i odpowiadania z miłością na jego potrzeby. Do odżywiania organizmu tym co będzie wspierać jego energię. Do aktywności fizycznej. Do głębokiego oddychania. Do podjęcia wyzwania świadomego, nie bezrefleksyjnego życia.

Być może się zdziwisz jak często powyższe czynności zastępują tabletki. Do tego zyskujesz sprawność i witalność. A twoje ciało z wdzięcznością zaczyna komunikować się nowym językiem – językiem przyjemności.
Jeśli potrzebujesz konsultacji i więcej dowiedzieć się w kwestii swojego zdrowia, zapraszam, napisz do mnie- www.joannasmolenska.pl
Joanna Smoleńska- Moc gepardzicy
„MAM TĘ MOC" – jesienna witalizacja
warsztat jogowy
Mandala, Beskid
WARSZTAT WYJAZDOWY
03.10- 06.10.2024r.
Celem bloga i strony joannasmolenska.pl jest rozpowszechnianie wiedzy w temacie zdrowia i świadomego życia. Treści tu zawarte oparte są o współczesną i wielowiekową wiedzę, badania naukowe oraz doświadczenie autorki i mogą być różne od powszechnych opinii, a czasem nawet kontrowersyjne. Nie jest jednak zamiarem autorki zastępowanie relacji lekarza z pacjentem. W razie wątpliwości zasięgnij porady pracownika służby zdrowia- tak stanowi prawo.